Sport - Numer Archiwalny - Nr 19 - marzec 2006

Curling
czyli nagość, starsi panowie i drogocenne kamienie

Już trzeci raz z kolei mieliśmy okazję oglądać granitowe głazy ślizgające się po lodzie podczas zimowej olimpiady. Curling zadebiutował jako dyscyplina olimpijska w Nagano, w roku 1998. Wprowadzono go jako jedną z dwóch nowych konkurencji wraz ze snowboardem. Wcześniej, w 1924 roku, był dyscypliną pokazową podczas pierwszych Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Chamonix.

Sport wyjątkowy

Zimowe igrzyska kojarzą się przeważnie ze sportami sprawnościowymi. Liczy się kondycja. Zawodnicy wielokrotnie doprowadzają swój organizm do granic wytrzymałości, czego świadkami byliśmy choćby podczas biegów narciarskich. Popychanie granitowego głazu i szorowanie szczotką po lodzie nie wymaga od zawodników przeżywania wielogodzinnych katuszy na treningach wytrzymałościowych. Dlatego wielu ludzi nie chce nawet nazwać curlingu sportem i nie traktuje go na równi z innymi dyscyplinami.

"Naga" prawda o curlingu

Kibice olimpijscy podzielają dość skrajne opinie na temat tego sportu, co wywołuje równie skrajne zachowania. Zawodnicy zrzeszeni w klubach curlingowych żarty ze swojego hobby traktują bardzo poważnie, jako wielką obrazę. Inni z kolei potrafią nieco "ożywiać" spotkania kibicując nago. Taki żarliwy doping zaprezentował 42-letni Patrick Roberts z Liverpoolu. Podczas meczu Wielka Brytania kontra USA o brązowy medal olimpijski, wykonał kilkuminutowy striptiz. Występ Robertsa oraz jego obezwładnienie i wyniesienie z lodowiska przez policję były chyba najbardziej dynamicznym momentem spotkania. Widzowie wraz z zawodnikami przyglądali mu się z dużym zainteresowaniem. To prawda, że curling nie należy do sportów dynamicznych. Często nazywany jest "szachami na lodzie". Dwie czteroosobowe drużyny wykonują po 8 rzutów kamieniem na przemian z przeciwnikami (każdy gracz po 2 rzuty). Kamieniem celuje się w tarczę z czterech kręgów. Chodzi o to żeby w każdej rundzie, których jest średnio 8 lub 10, umieścić jak najwięcej kamieni blisko środka tarczy. Dwaj zawodnicy pomagający ślizgać się głazowi szczotkują lód żeby wytworzyć strużkę wody, która ułatwia poślizg. Na zamarzniętym torze do curlingu, tak jak na szachownicy, liczy się taktyka, nie refleks.

Starsi panowie dwaj

Właśnie charakter tego sportu sprawia, że zawodnicy są często zaawansowani wiekowo. Tegorocznym zwycięskim zespołem z Kanady, który wywalczył złoto w meczu z Finlandią, dowodził 50-letni Russ Howard. Brązowym medalistą w tej dyscyplinie jest natomiast najstarszy w całej historii Igrzysk Olimpijskich zawodnik ze Stanów Zjednoczonych Scott Baird. Za 3 miesiące będzie miał 55 lat! To wielokrotny finalista, a także zwycięzca mistrzostw USA mężczyzn oraz brązowy medalista mistrzostw świata. "Rodzice wprowadzili mnie w świat curlingu gdy miałem 10 lat. Wraz z moją żoną pokazaliśmy go naszym dzieciom nawet wcześniej. Stał się częścią naszego życia przez dziesięciolecia i mam nadzieje że wciąż nią będzie" - mówi Baird. Nie tylko gracze są wiekowi. Sama zabawa ma już setki lat. Wywodzi się ze Szkocji, gdzie w 1668 roku powstał pierwszy klub curlingowy - Loch Leven. Szkoccy żołnierze i emigranci pokazali curling reszcie świata. Około 1700 roku dotarł on do Ameryki Północnej a w 1807 powstał Montreal Curling Club, co formalnie zapoczątkowało historię tego sportu w Kanadzie.

Kilka tysięcy lat i dolarów

Jak widać upływ czasu w dużym stopniu charakteryzuje Curling. Tu nawet sprzęt sportowy jest zaawansowany wiekowo. Głazy ważące około 19 kilogramów toczone są z granitu leżącego na dnie morza przez miliony lat. W innym wypadku nasiąkałyby wodą i pękałyby. Wytwarza się je w dwóch miejscach na Ziemi co powoduje, że kosztują około 6 tys. dolarów. Można oczywiście kupić tanie "pękające" kamienie oraz resztę sprzętu jak szczotki, buty i ubrania w komplecie za około 150 funtów, lecz wtedy cała historyczna otoczka znika. Dla wielu ludzi nie ma to jednak znaczenia ponieważ traktują curling jako hobby, sposób na spędzanie wolnego czasu. Większość z graczy to amatorzy, grający w weekendy i podczas urlopów. Szczycą się tym, ponieważ olimpiada była kiedyś zamknięta dla sportowców zawodowych. Przywiązanie do tradycji w curlingu a także do idei olimpijskiej barona Pierre'a de Coubertaina, uważają za powód do dumy.

Polacy na razie "na lodzie"

W Polsce Curling zaistniał najpierw na ekranach telewizorów ale znalazł szybko spore grono zainteresowanych. Pierwsze kluby powstały w 2002 roku. Pozwoliło to na utworzenie rok później zrzeszającej je Polskiej Federacji Curlingu. Działają one na terenie największych miast i jest ich kilkanaście. Polska jest także członkiem Światowej Federacji Curlingu. Nasze "szachy na lodzie" ciągle się rozwijają jako dyscyplina sportowa. Na Mistrzostwach Europy w zeszłym roku polska reprezentacja mężczyzn zajęła 6 miejsce w grupie (4 wygrane, 5 przegranych). Kobiety były 6 w swojej grupie (1 wygrana, 5 porażek). Nie mamy wielkich sukcesów ale wszystko przed nami. Może do następnych igrzysk nasza kadra powiększy się o czwórkę miotaczy głazów?

Jacek Gregorczyk

fot.: (od góry) Patrick Roberts zagrzewa Anglików do gry; Scott Baird